Kobiecie nie dogodzisz

Ostatnio byłem świadkiem dyskusji kilku mężczyzn, której pointą było stwierdzenie: „Stary, kobiecie nie dogodzisz… Tak źle i tak nie dobrze”. Zdziwił mnie zarówno przebieg dyskusji jak i wniosek. Wydawało mi się, że wiedza dotycząca oczekiwań kobiet wobec mężczyzn i vice versa jest już dostępna i każdy z niej korzysta. Przecież chodzi o nasze codzienne życie. No, ale od początku.

Kwestia dotyczyła wspólnych zakupów, kiedy żona poprosiła męża, żeby poszedł z nią na zakupy. Temu się nie chciało i chciał jej dać kilka stów na zakupy, żeby ją spławić. Ona jednak prosiła dalej, żeby on poszedł z nią bo chciałaby, żeby jej doradzić w sprawie butów, sukienki czy torebki… Facet w końcu się zgodził i poszedł z nią.

Pokłócili się. On… skoro już poświęcił się (wysilił, zgodził – może pasować tutaj inny czasownik) w jego mniemaniu robi to po to, by jej pomóc. A pomoc w jego rozumieniu, polega na tym, żeby doradzić co ma wybrać. No bo w męskiej logice musi być jakiś cel. Ona zaczęła się denerwować w trakcie zakupów, że jej doradza, i że ją pospiesza. On w końcu też dlatego, że nie dość, że poświęcił jej czas to jeszcze narzeka, a przecież to wszystko z dobrego serca bo sama chciała… 🙂 Pozostali Panowie w dyskusji przyklasnęli i stwierdzili, że byli dokładnie w takiej samej sytuacji, a jeden z nich nawet stwierdził: „Skoro chce, żebym z nią szedł to niech mnie już słucha

Cholera 😉 Poczułem się zaskoczony dlatego, że wydawało mi się, że temat ten jak świat długi i szeroki jest już tak powszechnie znany i obgadany na wszystkie możliwe wersje wydarzeń. Napisano już o tym na tysiące blogów i powstało wiele książek wyjaśniających jakie są oczekiwania drugiej strony. Zrozumiałem tym samym, że mój wkład w poszukiwanie wiedzy dotyczących relacji nie idzie na marne.

NO WIĘC O CO CHODZI PANOWIE?

Powtórzę to co powiedziałem im, a na co kilka siedzących cicho do tej pory kobiet przyklasnęło z radością: Chodzi o: uwagę, o proces, a nie cel, o to, żeby poczuła się dla was ważna. To nie jest kwestia zasobności waszych portfeli, znajomości mody czy łaski waszego wolnego czasu. Chodzi o to byście poświęcili jej swoją uwagę, zatroszczyli się i pokazali, że jesteście z nią poprzez zaangażowanie. Kiedy jesteś już w sklepie to na pytanie czy Ci się podoba nie odpowiadaj lepiej „Ładna, chodźmy do kasy” czy „Brzydka, weź inną„, ale „Kochanie, wyglądasz świetnie w tej bluzce, może sprawdzisz jeszcze tę?” Cała filozofia. Widziałem w tej sytuacji zakłopotane miny facetów, przecież cholera jak ładna to kupujemy i lecimy do domu… Po co kombinować? Jej chodzi o proces, a nie o cel. Przymierzanie ciuchów może stanowić dla niej formę rozrywki, a nie sam fakt zakupu jak dla nas. My mężczyźni mamy tendencję do zakładania rękawiczek „Pana Załatwiacza”, to się sprawdza doskonale w pracy i często w domu także, ale nie przy takich okazjach.

PROCES, A NIE CEL. ZAPAMIĘTAJ TO.

Zaznaczam także, że oczywiście człowiek, człowiekowi nie równy i jeden mechanizm nie dotyczy wszystkich. Statystyka w moich doświadczeniach (czyli także w tych, których słyszałem od osób mi bliskich) jest praktycznie jednogłośna w tej sprawie.

 

Polecana bibliografia:

  1. Prawdziwy mężczyzna„, Malwina Gartner
  2. Mężczyźni są z Marsa, a kobiety z Wenus„, John Gray

2 thoughts on “Kobiecie nie dogodzisz

  1. Święta racja. Mój przypadek był podobny. Kilkukrotnie podczas rozmów o pracy mojej żony starałem się ciągle szukać rozwiązań problemów o jakich mi mówiła. Rzucałem rozwiązaniami jak z rękawa. Ona reagowała na nie słowami: „nie da się”, albo „to nic nie da”. Irytowało mnie to i zwykle kończyło się mniejszą bądź wielką kłótnią i słowami: „Skoro nie chcesz mnie słuchać, to radź sobie sama”.
    Nie pamiętam kiedy to się stało, ale chyba po przeczytaniu jakiegoś artykułu, olśniło mnie. Ona nie potrzebuje pomocy, tylko słuchacza. Nic więcej i nic mniej. Od tego czasu zostałem słuchaczem, który nie podpowiada, bo wiem, że sama znajdzie rozwiązanie swoich problemów i radzi sobie z nimi nie gorzej niż ja – facet.
    P.S. Świetny blog.

    1. Dokładnie tak. Świetnie, że sam się zorientowałeś i zareagowałeś. Dzięki za podzielenie się swoim doświadczeniem.

      Cieszę się, że blog się podoba. Zapraszam do śledzenia na fb 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.