Nauka wartości przez sport. Mocarny Zbój.

W ostatnią sobotę maja startowałem w zawodach triathlonowych „Mocarny Zbój”. Są to zawody w cross-triathlonie. Cross wziął się stąd, że jazda na rowerze odbywa się na rowerach górskich (mieliśmy wjechać na Lubień – kto zna, może kojarzyć podjazd), bieg także w terenie. Zawody do łatwych nie należą i żeby ukończyć z sensownym wynikiem nie cierpiąc po drodze katuszy trzeba już mieć trochę krzepy.

Mocarny Zbój odbywa się w takich okolicznościach przyrody:

Jeśli chodzi o zawody to jestem zadowolony, trenuję bardzo intensywnie ponieważ pod koniec czerwca planuję docelowy start w tym roku. Według planu treningowego wkroczyłem już fazę szczytu formy, która charakteryzuje się treningami na wysokiej intensywności.

W zasadzie jednak nie chcę wchodzić w detale techniczne treningów, to nie blog o sporcie, a o refleksjach i taką chciałbym przekazać.

Triathlon i realizacja planów treningowych nauczyły mnie kilku bardzo ważnych wartości, których mi brakowało:

Systematyka i wytrwałość

Nie ma do tego drogi na skróty. Jest systematyczny trening oparty o wiedzę, którą posiadają trenerzy. Trzeba wykazać się wytrwałością po to, aby utrzymać systematykę. W trakcie planu treningowego miałem szereg wątpliwości czy skutecznie trenuję, czy nie za słabo, czy nie za mocno, czy są jakieś postępy itd. itp. Czasem na treningach byłem zmęczony, czasem wkurzałem się, że poświęcam na nie zbyt wiele czasu. Jednocześnie chciałem osiągnąć swój cel i wiem, że jedyną drogą do tego jest systematyka.

Zaufałem innym ludziom

Zamiast mędrkować i wszystko sam empirycznie testować na sobie zaufałem bardziej doświadczonym ludziom. Myślę, że oszczędziłem sobie tym mnóstwo czasu i uniknąłem masy błędów, a efekty przerosły moje oczekiwania.

Cierpliwość – Nie oczekuję natychmiastowych efektów.

Nauczyłem się cierpliwości. Tak jak wspominałem wcześniej przygotowanie organizmu do odpowiedniego dla niego wysiłku wymaga czasu, wytrwałości i systematyki. Natychmiast znajduję analogie w innych dziedzinach życia takich jak: praca, nauka, zakup mieszkania czy rozwój w nowej dla mnie aktywności.

Efektem tego jest pozbycie się chęci natychmiastowych efektów niskimi kosztami. Prawdę mówiąc przejawia mi się to nawet w drugą stronę. Kiedy coś wydaje mi się proste do osiągnięcia i nie wymagające wkładu jednocześnie odbieram to jako mało atrakcyjne. Mam przed sobą wiele planów, które chodziło za mną od zawsze takich jak nauka tańca i nauka gry na gitarze. Wszystko będę robił i poświecę na to tyle czasu ile jest potrzebne, aby się tego nauczyć w zadowalającym mnie stopniu. Jaki to będzie… a taki, że będę miał przyjemność z grania na gitarze, śpiewania i tańczenia 🙂 Ot cała filozofia.

Piszę także, żeby zachęcić was do znalezienia sobie swojego celu (nie koniecznie sportowego), który będzie celem długoterminowym. Zauważyłem, że wiele osób ma tendencje do postanowień noworocznych. Jeśli nie zrobiłeś takich lub zrobiłeś, ale przepadły i ich się nie trzymasz znajdź nowy cel. Nie czekaj do nowego roku. Cokolwiek by to nie było, ale coś co stanowi dla was wyzwanie, będzie ambitne, a jednocześnie to będzie coś o czym zawsze marzyłeś. Coś na co będzie potrzebował pół roku, rok lub nawet więcej twojego zaangażowania, ale zawsze o tym marzyłeś. Zacznij teraz. Powodzenia!

Na koniec chciałbym przytoczyć dedykację, która została mi powierzona i przekazuję ją wam:

Nigdy nie rezygnuj z osiągnięcia celu
tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu…
…czas i tak upłynie.

                                                   Amelia

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.